Pokaz filmu "Siostra Izabela"

Kalwaria Zebrzydowska włączyła się w Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, święto które obchodzone jest corocznie 1 marca, poświęcone upamiętnieniu żołnierzy antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia. Urząd Miasta w Kalwarii Zebrzydowskiej,  TVP Historia, TVP Kraków, Instytut Pamięci Narodowej w Krakowie, Konwent Bonifratrów 28 marca dla uczniów zorganizował pokaz filmu „Siostra Izabela”. Na zaproszenie organizatorów odpowiedziały szkoły z Kalwarii Zebrzydowskiej:  Zespół Szkół nr 1 im. Mikołaja Zebrzydowskiego w Kalwarii Zebrzydowskiej, Zespół Szkół im. Komisji Edukacji Narodowej w Kalwarii Zebrzydowskiej, Zespół Szkół i Placówek Oświatowych im. M. Kopernika w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Najważniejszym wątkiem dokumentu jest współpraca siostry Izabeli  z podziemiem niepodległościowym po 1945 na terenie Kalwarii Zebrzydowskiej i Zebrzydowic  oraz sprawa jej uwięzienia przez komunistyczne władze.

Film „Siostra Izabela - Zofia Łuszczkiewicz”

W filmie opowiemy jednak nie tylko o ostatnich latach życia siostry Izabeli i tragicznym w skutkach konflikcie z totalitarnym systemem. To będzie także film o jej współpracy z Armią Krajową i działaniach skierowanych przeciwko niemieckim okupantom. Cofniemy się także głębiej w przeszłość. Opowiemy o jej dzieciństwie i młodości spędzonych w dużej mierze w Krakowie, podkreślimy także rolę wychowania jakie odebrała (urodziła się w rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych). Dzięki temu wizja jej osoby zaprezentowana w filmie będzie spójna. Późniejsza postawa siostry w czasach komunistycznych ma źródło w krakowskich czasach i w jej rodzinie. Ważnym wątkiem będzie także jej praca jako pielęgniarki. Była wszechstronnie wykształcona (studiowała w Polsce i we Francji), kierowała m.in. Szkołą Pielęgniarską we Lwowie, wielokrotnie uczestniczyła w kongresach na temat nowoczesnego pielęgniarstwa w Wiedniu, Londynie czy Nowym Jorku.

Reżyseria i scenariusz : Izabela Pieczara, Tomasz  Kamiński

- To święto tych, którzy po 1944 roku nie zgodzili się, by Polską rządziła komunistyczna władza z nadania Moskwy. Nie złożyli broni. Za tę postawę wielu zapłaciło najwyższą cenę. Komuniści zamierzali zniszczyć tę najbardziej radykalną i patriotyczną część polskiego społeczeństwa. Chcieli też zatrzeć ślad po niej na zawsze. Nie udało się. Po 50 latach zakłamania - także dzięki staraniom IPN - Wyklęci żyją w naszej pamięci i są dla młodych Polaków wzorem patriotyzmu. Kolejne pokolenia rozumieją, że w godzinie próby –  jak zamordowana przez komunistów „Inka” – warto „zachować się jak trzeba” - pisze Jarosław Szarek, Prezes Instytutu Pamięci Narodowej na stronie instytucji.

Od kilku lat, 1 marca, w naszym kraju obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Krótko mówiąc, „wyklęci” byli żołnierzami polskiego powojennego podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, którzy stawiali opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej Związkowi Sowieckiemu, zmagając się przy tym z propagandą Polski Ludowej, która nazywała ich „bandami reakcyjnego podziemia”. Ostatni „wyklęty” zginał w 1963 roku, był to Józef Franczak „Lalek”.

Czym było powojenne podziemie niepodległościowe? To kontynuacja działalności niepodległościowej z okresu okupacji niemieckiej, prowadzonej przez dziesiątki tysięcy konspiratorów, był to także odruch samoobrony społeczeństwa polskiego przeciwko narzuconej przez  sowietów władzy komunistycznej. Szacuje się, że liczba członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych mogła wynieść 120-180 tysięcy (są także inne szacunki, które podają dużo wyższe liczby 250-300 tys.). Zdecydowana większość akcji oddziałów podziemia antykomunistycznego było wymierzonych w oddziały zbrojne UB, KBW czy MO. Aktywna działalność była prowadzona także na tzw. Kresach Wschodnich, ziemiach polskich, które po II wojnie światowej znalazły się poza granicami państwa.

Przez cały ten czas „wyklętych” dotykały dotkliwe prześladowania. W walkach zginęło ok. 9 tys. konspiratorów, kolejne kilka tysięcy stracono na podstawie wyroków komunistycznych sądów, inni zmarli w więzieniach. Niestety nie udało się ustalić dokładnych liczb, wciąż prowadzone są intensywne badania i poszukiwania. Nadal poszukiwane są szczątki m.in. gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” - szefa Kedywu Komendy Głównej AK czy rotmistrza Witolda Pileckiego.

W ostatnich latach w Polsce toczy się wiele dyskusji na temat „Żołnierzy Wyklętych”, niektórzy chcą rozszerzać to pojęcie o kolejne pokolenia polskich opozycjonistów, niekiedy pośród bohaterów pojawiają się także kontrowersyjne nazwiska, które dla wielu są utożsamiane raczej z działalnością bandycką niż patriotyczną. Niemniej jednak pośród „wyklętych” są przede wszystkim postacie, które dopiero niedawno przywrócono do pamięci, a których czyny powinny być nagłaśniane i docenione przez kolejne pokolenia Polaków.

Sejm RP w 2001 roku podjął uchwałę uznającą „zasługi organizacji i grup niepodległościowych, które po zakończeniu II wojny światowej zdecydowały się na podjęcie nierównej walki o suwerenność i niepodległość Polski”. W ten sposób, po raz pierwszy w tej randzie, oddany zostaje hołd  poległym i pomordowanym oraz wszystkim więzionym i prześladowanym członkom organizacji Wolność i Niezawisłość,  żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego. W 2009 roku organizacje kombatanckie, skupione wokół Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, wsparte przez opolskie władze samorządowe, zwróciły się o ustalenie dnia 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia. Prezydent Lech Kaczyński w 2010 roku podjął inicjatywę uchwałodawczą w sprawie uchwalenia święta narodowego, po jego śmierci prezydent Bronisław Komorowski podtrzymał projekt. Prezydent podpisał ustawę w dniu 9 lutego 2011 roku.

Wybór dnia 1 marca na święto nie był przypadkowy. Tę propozycję wysunął ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka. Tego dnia w 1951 roku  wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: Łukaszu Cieplińskim, Mieczysławie Kawalcu, Józefie Batorym, Adamie Lazarowiczu, Franciszku Błażeju, Karolu Chmielu i Józefie Rzepce – będących ostatnimi ogólnopolskimi koordynatorami „Walki o Wolność i Niezawisłość Polski z nową sowiecką okupacją”.

Uczestników ruchu partyzanckiego określa się też jako „żołnierzy drugiej konspiracji” lub „Żołnierzy Niezłomnych”. Nazwa „żołnierze wyklęci” pojawiła się w 1993 roku, przy okazji wystawy na Uniwersytecie Warszawskim, poświęconej podziemiu antykomunistycznemu z drugiej połowy lat 40. i początku lat 50. XX wieku, organizowanej przez Ligę Republikańską (organizacja antykomunistyczna z lat 1993-2001). Pojęcie to miało być wspólną nazwą dla oddziałów, które walczyły z komunizmem po zajęciu polski przez Armię Czerwoną, upowszechnił je Jerzy Ślaski, który wydał książkę o takim właśnie tytule.