25 rocznica pobytu Ojca Świętego

7 czerwca 1979 roku w czasie odbywania pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, Papież Jan Paweł II odwiedził Kalwarię Zebrzydowską...

7 czerwca - 25 rocznica pobytu Ojca Świętego w Kalwarii Zebrzydowskiej w czasie odbywania pierwszej pielgrzymki do Polski.

7 czerwca 1979 roku w czasie odbywania pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, Papież Jan Paweł II odwiedził Kalwarię Zebrzydowską. „ W dniu tym Kalwaria przybrała świąteczny wygląd. Ulice miasta zaroiły się przyjezdnymi, którzy wraz z miejscowymi, już od godziny ósmej rano szpalerem ustawili się wzdłuż trasy, którą przejeżdżać miał Ojciec Święty do górującego nad miastem kościoła klasztornego”.

Jan Paweł II

Jan Paweł II

Jan Paweł II


O tym jak przebiegała wizyta Ojca Świętego 25 lat temu najlepiej oddadzą wspomnienia Kalwarian.


Ze wspomnień Adama Grodnickiego

Godzina ósma trzydzieści. Rośnie ludzki szpaler wzdłuż ówczesnej Alei Wolności, wschodniej części rynku, ulicy 3 Maja i Kościuszki. To trasa przejazdu Papieża do klasztoru. Przy Alei Wolności, w pobliżu ogrodzonej łąki, na której wyląduje papieski helikopter zgromadziło się najwięcej osób. Z rzadka udekorowane lądowisko - zresztą jak cała trasa przejazdu - flagami narodowymi, papieskimi i błękitnymi nie budzi entuzjazmu, a przeciągnięty przez środek jezdni transparent, z jednej strony powitalny, a z drugiej pożegnalny, przypuszczalnie miał zastąpić nader skromny akt powitania i pożegnania. Tak też się stało, gdy papieski helikopter wylądował tuż przy czerwonym dywanie na zielonej murawie. W otwartych drzwiach helikoptera pojawiła się biała sylwetka Jana Pawła. Spontaniczne oklaski. Gra orkiestra dęta z Limanowej i śpiewa chór. Wszyscy w strojach ludowych. Papieża, w towarzystwie pod- sekretarza stanu Agostino Casaroli i Metropolity Krakowskiego kardynała Franciszka Macharski ego wita Jan Kłącz przewodniczący powitalnego komitetu organizacyjnego oraz Wilhelm Mosurski członek tegoż komitetu. Towarzyszy im dwoje dzieci z kwiatami, w strojach krakowskich oraz dwóch księży z klasztoru bernardyńskiego. Było to skromne po- witanie, nic nie mówiące i właściwie nie wiele prezentujące. Brakło przedstawicieli administracji miasta i gminy, rzemiosła, parafii, organizacji miejskich. Wprawdzie prasa podała w swej lakonicznej wzmiance, że w Kalwarii Zebrzydowskiej Jana Pawła II witali przedstawiciele parafii, członkowie lokalnych władz z naczelnikiem miasta i gminy, ale widocznie wzmianka ta została napisana z za biurka, w rozpędzie reporterskim, gdyż nikomu nie przyszło do głowy aby mogło być inaczej.

A jednak było inaczej.

Gdyby nie limanowska. orkiestra i chór oraz zgromadzona publiczność, obramowanie tego powitania, w porównaniu z powitaniami w innych polskich miastach byłoby więcej niż skromne, a przecież Kalwaria Zebrzydowska to prawie pięciotysięczne miasteczko, dobrze zna- na z rozwiniętego przemysłu stolarskiego i obrzędów religijnych, a rozległa parafia nie należy do zacofanych. Tak więc ani miasto, ani parafia nie stanęły na wysokości zadania, a przecież duszpasterzem kalwaryjskiej parafii jest zasłużony dziekan mianowany przed paroma miesiąca- mi, przez Jana Pawła II prałatem, o czym sam wspomniał w prze- mówieniu pod klasztorem: Ja jedną z pierwszych rzeczy, których dokonałem ,jako Papież, to zamianowałem dziekana kalwaryjskiego; księdza Stanisława Szlachtę prałatem. Nie wiem czy on tutaj jest w tej chwili. Widziałem, że stał przed swoim kościołem parafialnym, ale z ta- kim wyrzutem sumienia dłużej żyć nie mogłem - żeby dziekan kalwaryjski nie był prałatem. Po takim powitaniu na lądowisku, Jego Świątobliwość Jan Paweł II wsiadł do podstawione- go samochodu i wśród oklasków i rzucanych kwiatów przejechał ulicami miasteczka. zatrzymał się przed kościołem parafialnym , gdzie oczekiwała go grupa po- witalna dzieci z zakonnicami, z księdzem prałatem. Głębokie rozczarowanie. Samochód papieski pomknął na Górę Klasztorną skąd słychać już było po- witalne bicie dzwonów. Godzina dziesiąta. Samochód zbliża się do kościoła klasztorne- go, a wychylona z samochodu postać Papieża, rozwartymi ramionami wita i dziękuje wiwatującym ludziom. W bramie ogrodzenia, Rajskie- go Placu powitał Ojca Świętego. kustosz klasztoru bernardyńskie- go, księża i klerycy. Po czym Papież wkroczył na schody przybrane czerwonym dywanem i wszedł w progi kalwaryjskiej świątyni, którą w tym dniu pod- niósł do godności bazyliki mniejszej. Około godziny 10.30, po krótkiej modlitwie w Sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej Jan Paweł II pojawił się na podium od strony południowej kościoła klasztornego entuzjastycznie witany przez zebranych ludzi. Biała, wyniosła postać Papieża harmonijnie wtopiła się w barwy wystroju i górującymi wieżami kościoła klasztornego. Tłum wiwatuje, klaszcze, wznosi okrzyki. Uśmiechnięta twarz Papieża, szeroko rozwarte ramiona, robią wrażenie jak gdy- by Ojciec Święty chciał przygarnąć do serca całą tę zespoloną masę ludzką, z którą wiele razy brał udział w uroczystościach sierpniowych ku czci Matki Bożej. Papież zna kalwaryjskie społeczeństwo, znają i Jego, i dlatego może tak szeroko rozwarły się Jego ramiona, a twarz promieniała radosnym uśmiechem szczęścia. Być może, że przesunął się przed Jego oczami obraz pamiętnych dni odpustowych i spacerów wśród wiekowych kaplic dróżek kalwaryjskich. Dochodzi godzina 11-ta. Papież usiadł w fotelu i w zadumie słucha słów Metropolity Krakowskiego kardynała Franciszka Macharskiego. Ojcze Święty! Do Matki Bożej, do Kalwaryjskiej Pani przyszliśmy. Lud Boży archidiecezji krakowskiej. Przyszliśmy Twoimi śladami, śladami Twojej miłości do Jezusa Ukrzyżowanego i Jego Matki. Prosimy Cię Ojcze Święty, najgoręcej, tu na tym miejscu świętym, oddaj nas znów Matce Bożej na własność. Zawierz nas, Jej matczynej miłości i udziel nam błogosławieństwa żebyśmy, każdy z nas, nauczyli się i zawierzać siebie i trwać wiernie przy Matce Bożej. Po zakończeniu liturgii słowa, Papież wstaje do wygłoszenia homilii. "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus ..." przemawia dawny ich duszpasterz, kardynał, dziś największy dostojnik Kościoła Katolickiego Jan Paweł II. "Nie wiem po prostu, jak dziękować Bożej Opatrzności za to, że dane mi jest jeszcze raz nawiedzić to miejsce. Kalwaria Zebrzydowska: sanktuarium Matki Bożej i dróżk.i " Po jej zakończeniu Ojciec Święty wraz ze zgromadzonymi od- mawia tajemnicę różańca. Tę pierwszą, radosną, zwiastowania. Po modlitwie, kustosz naszego klasztoru prosi Papieża o przyjęcie podarunków; wiernej kopii obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej oraz obrazu olejnego krakowskiego artysty malarza Rzepińskiego przedstawiającego panoramę Kalwarii, a od społeczeństwa kalwaryjskiego intarsjowaną motywami kalwaryjskimi szkatułkę. Papież dziękuje za podarunki słowami: "Wszystkie te dary przyjmuję z wdzięcznym sercem, zarówno podobiznę wizerunku Matki Boskiej Kalwaryjskiej, z którą jestem zżyty od dziecka, jak też obraz przedstawiający panoramę Kalwarii, która jest szczególnie piękna, choć stąd jej nie widać, bo zasłaniają drzewa, te drzewa, zresztą bardzo piękne. Niech Bóg broni, żeby miały kiedyś te drzewa tutaj zginąć. Wy dobrze wiecie, że ja jestem człowiek górski i znam różne stoki, ale ten chyba ze wszystkich stoków w całych polskich Beskidach jest stok najświętszy, który prowadzi na górę Ukrzyżowania". Na zakończenie Ojciec Święty powiedział: "Jeszcze chciałem podziękować, społeczeństwu kalwaryjskiemu i nie tylko kalwaryjskiemu, bo tu na pewno jest więcej aniżeli Kalwaria Zebrzydowska liczy, wszystkim pielgrzymom - tak mi przyszło na myśl, jak zobaczyłem wypełniających tę górę i zbocze - pomyślałem sobie, że najlepiej byłoby zrobić, aby Papieża zawsze zapraszano na odpust - miałby frekwencję. Już z tego jednego zaproszenia są widoczne naoczne korzyści. Widzę, że droga jest wyasfaltowana. W każdym razie chciałem społeczeństwu kalwaryjskiemu i organizatorom tego spotkania, których spotkałem na lądowisku, podziękować z całego serca, władzom tutejszym za ten porządek, który panuje, władzom po- rządkowym, administracyjnym, władzom bezpieczeństwa za ten wielki porządek - zresztą wszędzie jest tam samo". Po udzielonym błogosławieństwie, Papież zszedł z podium i zajął miejsce w oczekującym samochodzie. Wśród oklasków i bicia dzwonów odjechał w kierunku lądowiska, przejeżdżając przez pustawe ulice miasta, gdzie ponownie żegnała Go trójka dzieci z kwiatami oraz mało pokaźny tłum ludzi. Sytuację ubarwiła jedynie orkiestra i chór limanowski, którego Papież w skupieniu wysłuchał. Pożegnanie podsumował warkot startujące- go helikoptera, który po półtora- godzinnej wizycie uniósł Papieża w kierunku, jego rodzinnego miasta - Wadowic.
Adam Grodnicki (arch. WK '94)

Jan Paweł II

Jan Paweł II

Jan Paweł II

Jan Paweł II

Jan Paweł II